|
|
|
|
To na pewno
jest Baj!
Kiedy zobaczyłem dawno, dawno temu rodzinną wieś Stanisława Baja,
Dołhobrody, kiedy oszołomiony oparłem się o gęstą ścianę zapachu
siana z bezkresnych łąk nad Bugiem, kiedy wieczorem słuchałem, jak
pięknie śpiewa jego matka, pomyślałem, że tu mogą się naprawdę rodzić
tylko poeci i... malarze.
Powiedziałem to jego Matce. Na to Ona mi odpowiedziała: "Nie, tu
się rodzą chłopi".
Może on próbuje za mnie, za wielu z nas nawiązać swoimi obrazami
zerwane nici z miejscami skąd wyruszaliśmy w świat, ze znajomą drogą
przez wieś, z małą ojczyzną, z których wszyscy jesteśmy.
Dobrze wie, jak taką drogą się chodzi. Chodzi. Nie spaceruje, ale
chodzi. Bo idzie się przecież do siana, do koniczyny, do żniw...
Ktoś powiedział kiedyś, że Baj jest bardzo oszczędny i prosty w
formie. Dzięki Bogu, pomyślałem, że nie stroi swych obrazów ani
w obce pióropusze, ani w cudze formy i barwy, ale odnajduje własne.
Ja ufam tej jego prostocie. Kiedy staję przed obrazami Staszka,
wiem, że to na pewno Baj, że to właśnie jego obrazy, jego widzenie
świata, z którego czerpie, z którego wychodzi i do którego wraca.
Ufam jego obrazom. Wydaje mi się, że mogę im podać rękę, porozmawiać
z nimi. Może po to jest sztuka naprawdę?
K. Długosz |

|